wtorek, 28 lipca 2015

Lofoten - Dzien 0 i 1

Wreszcie wyczepinanypost z relacji po pieszej wycieczce po Lofotach :)
Z gory przepraszam za literowki i brak polskich znakow, ale nie mam tu we Francji swojego komputera.

Tu wklejam mape archipelagu, zeby mniej wiecej przedstawic obraz tego, na co sie z Frankiem porwalismy ^^

Szczegolowe informacje dotyczace przebiegu trasy mozna znalezc tutaj w jezyku angielskim, francuskim i niemieckim.

Nasza trasa przewidywala przejscie z Svolvaer do A.

Dzien 0

Nasza podroz zaczela sie 9 lipca ok 11 wylotem ze Sztokholmu do Bodo. W Bodo czekalismy kilka godzin na statek, ktory kolo 20 dowiozl nas do Svolvaer.

Tu w Bodo jeszcze bladzi i wypoczeci.

Port w Bodo.
Nasz oboz w Svolvaer, zdjecie zrobione okolo polnocy. Wcale nie dlatego, ze zimno jestem cala zakryta, a dlatego, ze pelno tam bylo komarow!

Dzien 1 - Svolvaer -> Kleppstad

Dystans; 17,3 km     Czas ok: 8h          Podjescia: 664m

Od zielonej strzalki do czerwonej przeszlismy pieszo. Potem, zeby przejechac przez dwa mosty zlapalismy stopa.
Pierwszy i zarazem jeden z najgorszych dni jakie nam przyszlo przejsc. Okazalo sie, ze trasy mimo, ze sa oznaczone to nie ma zadnych sciezek. Jest jedno oznaczenie nastepne za 100m i sam musisz wybrac jak najlatwiej dojsc z punktu A do punktu B. Warto nadmienic, ze aby pokonac ten dystans trzeba przemierzys sniegi, mase blota, ekstremalnie sliski mech, skoki i przeskoki po skalkach uwazajac na dziury miedzy nimi (ktorych oczywiscie nie widac); przeprawy przez rzeki i strumyki itp. 

Jeszcze w Svolvaer.
W polowie podejscia. Czy widzicie rure kanalizacyjna w centralnej czesci zdjecia? To do niej byly przyczpieone liny dzieki, ktorym mialo nam byc latwiej wspinac sie po skalkach....
Jak weszlismy na gore to zlapala nas mgla. Idealny czas na krotka regenerujaca drzemke.
Meczace podejscie.
Tutaj zdjecie zrobione z jedyny elemenntem domku, ktory tu kiedys stal, ale zostal rozerwany na strzepy prze wiatr (ktore wciaz tam sobie leza w okolicy). Nasze zejscie bylo cale pokryte takimi malymi drzewkami, bardz trudno bylo sie przez nie przedzierac.
Posilek po dlugm dniu.
I wspanialy widok (prawie) z namiotu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz