wtorek, 29 kwietnia 2014

Tulon, 26-27 kwietnia

Sobota była dniem na odsypianie. W piątek dojechałam późno do Marsylii, pociągi miały takie opóźnienia, że wsiadłam do TGV, które planowo miało odjechać na godzinę wcześniej niż to, którym chciałam jechać...

Tutaj plażowaliśmy. Woda zimna, ja się nie kąpałam.
Z tej skałki, która jest w centrum zdjęcia rok temu skakaliśmy z Przemkiem i Francois.
Za to pogoda na opalanie super - nie za skwarno. 
 Wieczorem byliśmy zaproszeni na kolację u rodziców jednego z kolegów, z którymi Francois jeździ na rowerze. Było bardzo miło i smacznie.

Za to w niedzielę wybraliśmy się szlakiem Littoral, który z plaż Mandrague prowadzi do Port d'Alon.



W oddali miasto La Ciotat. 


To jest dalszy odcinek 12 km trasy prowadzącej wzdłuż wybrzeża.

Tu w oddali widać (co prawda słabo) Sanary.

Plaża w Port d'Alon i początkujący nurkowie. 
Droga powrotna. Po takich skałach prowadziła trasa. Tego dnia było wyjątkowo wietrznie. 

Miejscami trzeba było szybko przemykać w międzyczasie przypływu i odpływu, bo w innym przypadku istniało ryzyko porządnego zmoczenia.
Wieczorem seans kinowy - 3 części Władcy Pierścieni. A z samego rana (5.40) pociąg do Saint Etienne i do roboty. I tak do następnego weekendu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz