6 lipca 2014
Z weekendu w Tulonie
Nie mogę narzekać na kolejny nudny weekend. Wręcz przeciwnie spędziłam kolejny bardzo udany. Rodzice Franka w ten weekend pojechali do Ascros na ślub najstarszej siostry jego mamy.
W sobotę na obaid zrobiliśmy sobie sushi. Potem plaża
Wieczorem zaopatrzyliśmy się w pizzę i oglądaliśmy zachód słońca na górze Mont Faron.
I w niedzielę tak dla odmiany plaża. Ta sama co w sobotę: Magot.
W niedzielę poszliśmy wcześniej na plażę niż zwykle, czyli koło 14h, a nie 16 i było straaaasznie gorąco. Parasol na plaży to jest obowiązkowy atrybut!
W przyszły (długi!) weekend też jadę do Franka. Będzie też Martin, Pierre i Mathias :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz